Astral Chain – czy Platinum znów dostarcza?

Astral Chain to najnowsza kreacja Platinum Games, studia do którego mam słabość. Charakteryzują się wysokiej jakości systemami walki i trochę głupimi, ale niesamowicie przyjemnymi historiami. Pracuje tam wielu niesamowicie utalentowanych ludzi, w tym mój ukochany Hideki Kamiya, który zresztą nadzorował ten projekt, ale sam go nie wyreżyserował. Zajął się tym Takahisa Taura, który wcześniej pracował w Platinum nad NieR: Automata i Anarchy Reigns. Jest to jednak jego pierwszy raz Hidekiego jako reżyser. Jak sobie poradził? Cóż, sprawdźmy.

O co tu właściwie chodzi?

Fabuła Astral Chain nie zachwyca, ale też zachwycać nie ma. Mniej więcej chodzi o to, że my i nasz(a) brat/siostra (niepotrzebne skreślić) dołączamy do Neuronu – dywizji policji zajmującej się Chimerami, czyli stworami pochodzącymi z tak zwanej Strefy Astralnej. Aby walczyć z zagrożeniem członkowie Neuronu używają Legionów – złapanych i kontrolowanych przez nich Chimer. Jednakże podczas naszej pierwszej misji wszystkie Legiony, oprócz naszego, buntują się przeciwko posiadaczom i tracimy je. Zadaniem gracza jest teraz odzyskać pozostałe stwory i nieco później powstrzymać terrorystkę Jenę Anderson.

Fabuła jest dość standardowa i bardzo przewidywalna. Jej największym grzechem są, niestety, nierozwinięte wątki. Trudno mi o tym mówić bez spoilerów, ale są one albo nieskończone, albo bardzo szybko zwinięte i zapomniane, bądź też czekają na sequel. Końcówka – według mnie, też pozostawia trochę do życzenia, ale nie widziałem zbyt wielu ludzi podzielających tą opinię, więc może tylko ja miałem takie odczucie.

Ale jak się gra w tę grę?

W gameplayu czuć świeżą krew ze studia. Z grubsza przypomina poprzednie gry Platinum, ale kiedy zaczniemy eksperymentować z systemem walki, zauważymy wszystkie niuanse. Zacznijmy od tego, że nie ma przycisku skoku. To sprawia że platformowanie (zwłaszcza podczas ostatniego bossa) potrafi być toporne, ale w środku walki ta umiejętność nie jest nam potrzebna. Niemniej gdy już musimy wystrzelić się w powietrze, możemy to zrobić przy pomocy naszego Legionu, który przyciąga nas do siebie dzięki odpowiedniej kombinacji przycisków. I właśnie na tym skupia się walka w Astral Chain – na łączeniu naszych ataków z atakami aktualnie używanego Standa (właściwie skoro je łapiemy, to chyba są bardziej Persony, nie?). Zdobywamy je wraz z postępem fabuły i stanowią one korzeń naszych umiejętności, i to właśnie odpowiednie korzystanie z nich jest kluczem do osiągnięcia sukcesu. Możemy zmieniać Legiony w środku walki, kontrolować jeśli przytrzymamy odpowiedni przycisk, a nawet mamy możliwość uwolnienia naszego Legionu by działał sam i przyzwać innego w tym samym czasie.

A poza walką?

A no tak. To też istnieje. Choć Astral Chain jest najlepsze w środku bitwy, dużą część gry spędzamy wykonując inne czynności. Gra jest podzielona na Pliki – czyli rozdziały, na końcu których dostajemy ocenę. Pliki potrafią być dość długie, z tego powodu jeżeli chcemy zdobyć lepszą ocenę, możemy powrócić do wybranych sekcji rozdziału, a nie zaczynać od samego początku. Na ocenę wpływa nie tylko to jak dobrze radzimy sobie w walce, ale również wykonywanie wszelkiego rodzaju side questów. Są one skupione na walce lub umiejętnościach naszego Legionu (tu zatrzymaj grupkę łobuzów, tam strzelaj do celów), albo zadaniami bardziej realistycznymi dla policjanta, jak ściągnięcie balona lub kota z drzewa, odnalezienie mamy zagubionego dziecka, czy przeniesienie kilku pudeł z jednego miejsca na drugie. Zwykle podczas tych części Plików, naszym głównym zadaniem jest zdobycie wskazówek dotyczących aktualnie badanej sprawy. Te segmenty nie przeszkadzają podczas normalnego grania, właściwie pomagają sprzedać to, że Neuron jest też grupą policyjną. Jednak bardzo dobrze że ktoś pomyślał i nie są one obowiązkowe na powtórkach, bo mogłyby się to zrobić bardzo irytujące. Jeszcze przed tym, na początku Plików, biegamy po bazie Neuronu gdzie możemy potrenować, kupić przedmioty, ulepszyć bronie, upiększyć nasze Legiony i porozmawiać z innymi członkami zespołu, którzy również oferują nam side questy.

A skoro o członkach Neuronu mowa…

Postacie i Legiony zostały zaprojektowane przez mangakę Masakazu Katsurę, z którym jestem zaznajomiony, ale nigdy nie czytałem żadnej z jego mang. To powiedziawszy, postacie w Astral Chain zapadają w pamięć swoim wyglądem i w ten sposób nadrabiają swoje niezbyt rozwinięte osobowości. Ze strony graficznej gra prezentuje się świetnie. Właściwie powiedziałbym że to jak na razie najlepiej wyglądająca gra Platinum. To niestety oznacza że czasami potrafi gubić klatki. Grałem głównie na telewizorze i spadki framerate’u zdarzały się czasami, ale sporadycznie i rzadko wpływały na rozgrywkę. Nie bawiłem się za bardzo z trybem przenośnym, ale odpaliłem kilka misji, które odblokowuje się po ukończeniu fabuły. A ponieważ dość sporo się tam dzieje, gra potrafiła czasami nieźle chrupnąć. W skrócie nie jest idealnie, ale raczej da się bezproblemowo grać.

No to podsumowując…

Astral Chain to był dla mnie naprawdę dobrze spędzony czas. Gra prezentuje się bardzo ładnie, a choć fabuła pozostawia dużo do życzenia i końcówka zdecydowanie zawodzi, to jak najbardziej polecam tę grę nie tylko fanom hack n slashów, ale także osobom, które mają ochotę zagrać w coś bardziej zaawansowanego, ale nie aż tak zawiłego i bardziej skupiającego się na fabule niż na przykład Devil May Cry. Astral Chain zostało stworzone przez członków Platinum, którzy po raz pierwszy przejmują dowodzenie nad tworzeniem projektu i tą młodocianą, ambitną energię czuć w grze. Mam nadzieję że przy ich następnej kreacji udoskonalą to, co im wyszło dobrze i poprawią to, co wyszło źle. W międzyczasie cierpliwie wyczekuję ich następnego tytułu.