Bastard, czyli jeden z lepszych thrillerów, z jakimi się spotkałem

Thrillery to gatunek o tyle ciężki, że trudno w nim o zaskoczenie odbiorcy. Ograniczone mogą być przecież pomysły na to, co wywołuje strach czy też na profil mordercy. Dlatego też do Bastarda podchodziłem trochę sceptycznie, będąc rozczarowany wieloma innymi przedstawicielami tego gatunku, na jakie trafiałem w ostatnim czasie. Nie mówię tu nawet tylko o pozycjach z Dalekiego Wschodu ale też, o pozycjach chociażby takiego mistrza grozy jak Stephen King. Zaskoczyłem się jednak bardzo pozytywnie, pochłaniając całą historię za jednym posiedzeniem.

Zwykły dzień w tygodniu. Główny bohater tego webtoona, Jin Seon odbywa korepetycje.

Jego ojciec, Dongsoo Seon, jest prezesem dużej korporacji, a więc na brak pieniędzy nie ma co narzekać. Wiąże się to jednak z częstymi wyjazdami w delegację, na którą również czas przyszedł podczas korepetycji Jina. Po jego wyjściu Jin poszedł po siekierę i zabił swoją nauczycielkę. Jest to już któreś z kolei morderstwo w tym mieście, jednak policja nie jest w stanie namierzyć śladów sprawcy. Jin pod tym względem dba o każdy detal, aby jego sekret nie wyszedł na jaw.

Spokojnie, zaspoilerowałem Wam chyba tylko pierwszy rozdział. Więcej nie zamierzam bowiem jest to historia tak intrygująca, że nie wypadałoby niczego tu zdradzać. Opowieść ta wciąga od pierwszego do ostatniego rozdziału, nie dając czytelnikowi ani chwili wytchnienia. Dość powiedzieć, że nie znam nikogo, kto nie przeczytałby tego za jednym posiedzeniem. Akurat siedziałem przy ognisku podczas wiosennej nocy, mogąc delektować się każdą stroną.

Życie Jina było dość monotonne. Robił wszystko według ustalonych schematów. W szkole był odrzutkiem, którego wszyscy ignorowali i zaczepiali. Wszystko się zmieniło, gdy zapoznał się z nową dziewczyną z klasy, Kyun Yoon. Miał zadanie — sprowadzić ją do swojego domu i zabić, jednak nie potrafił tego dokonać. Jakże klasyczny motyw jest tutaj jednak na tyle dobrze wykorzystywany, że czytelnik jeszcze wielokrotnie będzie zaskoczony.

Kluczem siły Bastarda jest relacja z ojcem. Nie ma tutaj osób bez winy. Jin chce uciec z domu, jednak nie potrafi żyć bez pieniędzy swego ojca. Ojciec nie chce pozwalać mu odejść, ale też chce zobaczyć czy sobie poradzi. Wspomniana Kyun Yoon jest tutaj swego rodzaju przeciwieństwem Jina. Czysta, dobra, ale też pochodząca z najbiedniejszych warstw społecznych. Mówi się, że przeciwieństwa się przyciągają i chyba tak można powiedzieć o tej relacji.

Co mnie zaskoczyło w Bastardzie najbardziej?

Że nie wiem kim jest tytułowy Bastard. Mam wprawdzie kilka pomysłów na to, ale nie zostało to jednoznacznie przedstawione, a też nie mogę o tym rozmawiać, nie zdradzając dalszych informacji. Prawie każda postać skrywa mroczne tajemnice. Nie ma kogoś, o kogo losy można być spokojnym. Zarysowany klimat działa tutaj fenomenalnie, dając odbiorcy poczucie nadchodzącego niebezpieczeństwa na każdej ze stron. Główny bohater tej opowieści wcale nie sprawia wrażenia osoby, której decyzje łatwo byłoby przewidzieć.

Już kończąc ten wywód, chciałem jeszcze pochwalić kreskę. Styl artystyczny wywoływał tutaj ciarki, dlatego też zachęcam do czytania tego przy zgaszonym świetle. Szaleństwo wydarzeń i okrucieństwo przedstawiono w idealny sposób. Taki zresztą jest Bastard. Nie potrafię znaleźć wad. Historia krótka, trzymająca w napięciu przez cały czas i zakończona w idealny sposób.