Detektyw Conan – na czym polega fenomen?

Chyba każdy już wie, że Detektyw Conan jest niewiarygodnie długą serią. Zarówno manga, jak i anime liczą już sobie ponad tysiąc epizodów. Animowana adaptacja dostaje również coroczne filmy kinowe, będące wielkimi hitami (film z 2019 roku wyprzedził Avengers: Endgame w japońskim box office). Dla wielu sama długość tej serii jest odpychajaca. Jednak do odważnych świat należy i zdecydowałem się podjąć wyzwanie przeczytania tej mangi. Zapraszam na lekturę moich przemyśleń.

Wielki umysł w małym ciele

Shinichi Kudo jest znanym w całym kraju licealnym detektywem. Ma świra na punkcie zagadek i jego celem jest stanie się Sherlockiem Holmesem naszej ery. A właściwie to ery Heisei… która skończyła się 2 lata temu. Mówiłem już, że ta seria jest długa?

Tak czy siak, jego plany na życie zostają utrudnione, kiedy pewnego razu, będąc w wesołym miasteczku ze swoją przyjaciółką, Ran, znów wtyka nos w nie swoje sprawy. Obserwując podejrzanych mężczyzn ubranych na czarno, zostaje znokautowany. Tajemiczy “faceci w czerni” zmuszają go do zażycia eksperymentalnej trucizny, która ma go zabić, ale zamiast tego, kiedy się budzi, okazuje się, że jego ciało się zmniejszyło.

Aby chronić swoich bliskich postanawia zataić swoją tożsamość, więc przybiera imię Conan Edogawa. Od Arthura Conana Doyle’a oraz Ranpo Edogawy – dwóch pisarzy powieści kryminalnych. Postanawia zamieszkać z Ran i jej ojcem, prowadzącym agencję detektywistyczną, w celu odnalezienia ludzi, którzy skurczyli jego ciało. Spoiler: minęło 27 lat i Shinchi wciąż jest dzieckiem.

Nie straszna nam długość!

Jak już mówiłem, Conan jest serializowany w tygodniku Shonen Sunday od 1994 roku i wszystko wskazuje na to, że szybko się nie skończy. Nie jest to jednak problem. Epizodyczna seria detektywistyczna ukazującą się od ponad 25 lat brzmi jak przepis na coś bardzo powtarzalnego. Mimo to, tytuł pozostaje ciekawy i zarabia coraz więcej pieniędzy. Dlaczego?

Trudno mi się w pełni o tym wypowiedzieć. Na chwilę obecną przeczytałem około 350 rozdziałów. Chociaż ilość tekstu zawartego w tej mandze sprawia, że lektura jest o wiele dłuższa niż w przypadku innych serii. Jednak uważam, że mogę spróbować rozwiązać tę tajemnicę.

Jak w każdym kryminale, ilość dialogów jest bardzo duża.

Sądzę, że głównym składnikiem popularności Conana jest sam autor cyklu – Gosho Aoyama. Kiedy zaczął rysować tę mangę miał już sporo doświadczenia w branży. Podobno nie planował tak długiego tytułu. Chciał tylko zarobić na trendzie mang o nastelotnich detektywach. Jednak pracuje nad serią do dziś. Dlaczego? Cóż, zarobki pewnie nie przeszkadzają, ale Aoyama wyraźnie czerpie przyjemność ze swojej pracy. Sam twierdzi, iż jedyną nierealną częścią Conana jest to, że protagonista jest dorosłym w ciele dziecka.

Jak widać w załączonym powyżej filmie, autor sam często sprawdza czy sztuczki wykorzystane w mandze naprawdę mogą zostać użyte.

Tempo ślimaka? To dobrze!

Kolejnym powodem, dlaczego Conan pozostaje tak ciekawy jest, ironicznie, jego wolne tempo. Jest to jak najbardziej kwestią subiektywna, ale uważam, że jest to jeden przypadek, gdzie wolny progress fabuły jest plusem.

Widzicie, Detektyw Conan jest dobrym przykładem klasycznego kryminału. Mam wrażenie, że wiele historii o detektywach, które widzimy dzisiaj w telewizji, idą za bardzo w stronę thrillera akcji. Intrygi są bardzo skomplikowane, każda sprawa dzieje się w ciągu wielu dni i w wielu lokacjach. Jest dużo scen pościgów, czy innych elementów akcji. Choć nie jest to zasadą, sprawy w Conanie są zazwyczaj bardzo proste. Jest grupa postaci, zostaje popełnione przestępstwo (najprawdopodobniej morderstwo), wszyscy zostają w jednej lokacji i trzeba jak najszybciej dowiedzieć się kto i jak popełnił zbrodnię, oraz dlaczego.

Fani innych epizodycznych kreskówek zapewne dobrze wiedzą, że posiadanie struktury każdego odcinka nie jest niczym złym. Wręcz przeciwnie. Dzięki temu, za każdym razem, kiedy ta struktura nie zostaje użyta, wiemy, że szykuje się coś wspaniałego. Detektyw Conan nie różni się pod tym względem. Fabuła porusza się wolno, ale pojawia się raz na jakiś czas. Te odstępy sprawiają, że historia pozostaje ciekawa, ale jednocześnie nie zostaje odtrącona na bok. W odróżnieniu od tego, co wielu wam powie, autor wcale nie zapomniał o głównym wątku.

W charakterach siła!

Jednak uważam, że najsilneszą częścią Conana są postacie. Wszystkie mają swoje miejsce w obsadzie i oglądanie ich interakcji to czysta przyjemność. Chyba nigdy nie znudzi mi się patrzenie, jak Shinichi wymyśla kolejne wymówki, dlaczego nigdy go nie ma. Właściwie to miłosne perypetie wszystkich bohaterów są zabawne. Shinichi i Ran, Hattori i Kazuha, Takagi i Sato i inni. To naprawdę urocze pary. Rozdziały skupiające się na nich często należą do moich ulubionych.

Dedukcji ciąg dalszy

Ten artykuł nie ma na celu przekonać was do czytania lub oglądania Detektywa Conana. Choć byłoby to miłe, gdybyście sięgnęli po ten tytuł po lekturze tekstu, rozumiem dlaczego ktoś może być niechętny. Ponad tysiac rozdziałów to nielada poświęcenie. Nie wszyscy są w stanie podjąć się takiego wyzwania. Jednak prawdą jest, że ta seria to prawdziwy fenomen. Składa się na to wiele elementów, a wspomniałem tylko o kilku. Uważam, że każdy fan anime powinien przynajmniej powierzchownie zapoznać się z tym, o co tu właściwie biega.

To powiedziawszy, jeżeli jednak zdecydujecie się na wskoczenie w ten tytuł, to mam nadzieję, że spodoba wam się tak bardzo jak mi.