Lord El-Melloi II – powiew świeżego powietrza

TEKST ZAWIERA SPOILERY DO FATE/ZERO

Rok 1994. Młody Waver Velvet jest magiem uczącym się w Wieży Zegarowej jako uczeń klasy Kaynetha El-Melloia Archibalda. Pewnego dnia kradnie artefakt, dzięki któremu jego nauczyciel miał przyzwać potężnego Sługę, aby wziąć udział w Wojnie o Świętego Graala. Przy pomocy skradzionego przedmiotu Waver przyzywa Aleksandra Wielkiego, znanego również jako Iskandar i razem z nim walczy w Wojnie, w której również znajduje się jego były mentor. Waver jednak przegrywa lecz uchodzi z życiem. Kayneth zostaje zabity, a sam Waver musiał się rozstać ze swoim Sługą, do którego zdążył się bardzo przywiązać.

Tak właśnie skończyła się historia Wavera w Fate/Zero. Lord El-Melloi II’s Case Files: {Rail Zeppelin} Grace Note, opowiada o jego życiu po wydarzeniach z Czwartej Wielkiej Wojny o Świętego Graala, ale przed rozpoczęciem Stay Night. Młody taumaturg już wydoroślał i stał się dość sławnym, bądź niesławnym, nauczycielem w Wieży Zegarowej. Jednak teraz używa innego imienia: Lord El-Melloi II.

El-Melloi… Drugi?

A i owszem. Po śmierci Kaynetha, Waver zdecydował się przejąć jego klasę i w ten sposób stał się wykładowcą klasy El-Melloi. Jednakże pewnego dnia zostaje porwany przez młodszą siostrę Archibalda – Reines, która proponuje mu układ. Rodzina El-Melloi znajduje się w ogromnym długu i jakoś trzeba go spłacić, a Herb Magiczny Kaynetha udało się odzyskać tylko częściowo i naprawienie go zajęłoby kilka pokoleń. Dziewczyna wymaga od Wavera wykonania obu tych zadań, a także przejęcia tytułu Lorda, ponieważ sama jest zbyt młoda by go nosić. Velvet zgadza się na warunki i w ten sposób staje się Lordem El-Melloiem II.

Wygląda na to, że po przejęciu tytułu Lorda kłopoty same znajdują Wavera, niczym kolejne zbrodnie znajdywały Herkulesa Poirot. Pierwsza połowa serii ma strukturę typowego kryminału z małą szczyptą magii. Zaczynamy od zobaczenia co porabiają nasi bohaterowie i w pewnym momencie, w jakiś sposób, El-Melloi razem z jego asystentką znajdują się w środku przestępstwa i muszą odnaleźć sprawcę. Druga połowa ma z grubsza tę samą strukturę, ale zajmuje się tylko akcją na pokładzie tytułowego pociągu Rail Zeppelin i jest rozbita na 6 odcinków.

“Grave for you”

El-Melloi II podczas rozwiązywania spraw spotyka wiele postaci. Zarówno nowych, jak i powracających, a także kilka z rozszerzonego uniwersum Fate. Najważniejszą z nich jest Gray. Jest ona asystentką i uczennicą Wavera. Towarzyszy mu i od czasu do czasu walczy przy pomocy Adda – swojego Mistycznego Kodu potrafiącego zmieniać się w kilka broni. Adda posiada jednakże swój własny rozum, i czasami komentuje sytuację, w jakiej znajdują się protagoniści. Chyba mój największy problem z tym anime jest taki, że dostajemy zdecydowanie za mało backstory dla Gray. Bez wchodzenia w spoilery, jej historia, narodziny i to jak znalazł ją Waver jest nam opowiedziana kilka razy, ale bez wchodzenia w szczegóły. Jej postać jest dobrze rozbudowana nawet bez tego, ale trochę czuć że czegoś brakuje w tym aspekcie. Nigdy nie czytałem oryginalnych Light Novel – ale z tego co wiem, problem ten jest spowodowany tym, że anime nie adaptowało ich ani nie od początku, ani nie po kolei. Więc kto wie, może hipotetyczny sezon 2 rozpocznie się właśnie od tych wydarzeń, ale jak na razie jest to jeden ze słabszych elementów serii.

To powiedziawszy, Gray jest naprawdę miłym dodatkiem do obsady i świetnie wpasowuje się w Nasuverse, jednak nie jest ona jedyną osobą pomagająca El-Melloiowi w jego śledztwach. Są również energiczny Flat i bardziej dojrzały Svin – dwóch uczniów, którzy rywalizują miedzy sobą, będąc jednocześnie blisko siebie. Pojawiają się też postacie znane z innych serii Fate takie jak: Melvin powracający z Zero, Luvia z Hollow Ataraxia, Olga Marie z Grand Order czy Sisigou i Caules z Apocryphy.

Wszystkie te postacie bardzo dobrze wpasowują się w klimat serii, gdyż są mocno zakorzenione w świat magiczny, wokół którego obraca się fabuła. Jednak przyznaję, że za każdym razem kiedy taki Caules pojawiał się na ekranie, musiałem bez przerwy sobie przypominać, że to jest główna linia czasowa i Apocrypha nigdy się tutaj nie wydarzyła.

A skoro o świecie magicznym mowa…

To był jeden aspekt tego anime, którym byłem bardzo podekscytowany. Kocham uniwersum Fate i bardzo chciałem by Lord El-Melloi II rozwinął społeczeństwo magów i ukazał je w innym świetle, niż zwykle jest nam pokazywany. Czy tak się stało? No… Chyba? Nie do końca. Tak jakby…

Po obejrzeniu kryminalnych zagadek pana Wavera Velveta, zdecydowanie lepiej zrozumiemy jak działa świat magiczny w Fate ale… jest tego za mało. Większość rozszerzania tej części uniwersum jest spędzona na pokazywaniu nam, że magowie są, delikatnie mówiąc, niezbyt miłymi osobami. Problem jest taki, że jeżeli oglądasz to anime to już jesteś fanem Fate, czyli już bardzo dobrze o tym wiesz. Ten aspekt serialu jest zrobiony wystarczająco dobrze, ale zdecydowanie chciałbym więcej.

Jak to wygląda i brzmi?

Oprawa audiowizualna stoi na dość wysokim poziomie. Nie jest to kosmiczna jakość produkcji, z którą jesteśmy zaznajomieni z serii od Ufotable, ale wciąż prezentuje się naprawdę solidnie. Reżyseria jest dość standardowa z kilkoma ciekawymi momentami. Animacja jednak, rzadko ma pole do popisu, ponieważ nie ma tak wielu scen akcji, ale kiedy się one już zdarzają, utrzymuje ona poziom. El-Melloi II popisuje się natomiast w tłach i designach postaci. Tła nadają świetny klimat, zwłaszcza kiedy znajdujemy się w Londynie, a od postaci aż kipi życiem. Jest to styl bardzo podobny do tego, z czym jesteśmy zaznajomieni z innych odsłoń Fate, ale wystarczająco unikatowy by się wyróżniać.

Zaskoczony jednak byłem ścieżką dźwiękową. Została ona skomponowana przez Yuki Kajiurę. Imię to jest znane fanom Nasuverse, gdyż komponowała muzykę do wielu innych anime tego autora. Nawet jeżeli w życiu nie oglądaliście Fate czy Kara no Kyoukai, jest duża szansa, że słyszeliście jej kompozycje w wielu innych seriach, takich jak SAO czy ostatnio Kimetsu no Yaiba. Jest ona bardzo utalentowana, ale problemem z jej soundtrackami jest to, że wiele z nich brzmi bardzo podobnie do siebie, więc miło mi było usłyszeć, że tutaj dostaliśmy coś nowego. Duża część ścieżki dźwiękowej to różne aranżacje świetnego głównego motywu muzycznego, który jest również openingiem, ale są to naprawdę dobre aranżacje. Reszta muzyki też utrzymuje wysoki poziom.

Podsumowując

Chcę więcej. To chyba najtrafniejszy sposób opisania moich odczuć co do tego anime. Jako fan tej serii wyśmienicie się bawiłem przy Lordzie El-Melloiu II i bardzo się cieszyłem z powrotu do głównego Nasuverse, które ostatnio trochę stało w miejscu. Jeżeli lubisz Fate, a na pewno jeżeli lubisz Wavera, gorąco polecam to anime. Jest to świetny seans jeżeli chcesz się wyluzować i obejrzeć coś spokojniejszego, ale wciąż świetnie wykonanego. Choć ci szukający tutaj wielu informacji dotyczących lore’u mogą czuć się nieco rozczarowani.