Monogatari — skąd się wziął fenomen?

Co jakiś czas łapie mnie kryzys z oglądaniem anime. Wtedy zawsze z pomocą przychodzi seria Monogatari. Siadam i zagłębiam się w widowisku, którego nie porównam do żadnej innej produkcji. Monogatari działa na mnie jak lek, wybudzający z kryzysu i pokazujący, że anime nadal może mnie czymś zaskoczyć. Co jest więc tak unikatowego w tej serii, że stała się fenomenem?

Panel tekstu

Zdecydowanie pierwszym, co chwyci uwagę widza podczas oglądania Bakemonogatari, będą ściany tekstu. Żaden opis nie odda, ile tego jest. O powodach ich istnienia powstawało wiele teorii. Główna z nich mówi o ograniczaniu kosztów, z czym właśnie te panele mogłyby pomóc. Znajdują się tam przemyślenia Araragiego — głównego bohatera serii, a także wyjaśnienia pewnych pojęć kulturalnych czy gier słownych. I tutaj znowu mamy ważny dylemat — czy jest sens to czytać? Pochłaniam tekst bardzo szybko, ale przyznam, że nie byłem w stanie nadążać za panelami. Znam ludzi, którzy siedzieli i co chwila zatrzymywali odtwarzanie odcinka, by wszystko przeczytać.

Nie wydaje mi się, żeby wprowadzały aż tyle do fabuły, by gra była warta świeczki. Osobiście bliżej mi do teorii, według której zabieg ten miał za zadanie ukazanie burzy myśli w głowie głównego bohatera. Bardzo polubiłem ten środek stylistyczny, który z początku mnie irytował. Szybko się przyzwyczaiłem i teraz go uwielbiam. Jeśli jednak ktoś się przez to odbił od wcześniejszych serii to mam ważną informację — dalej jest tego mniej.

Ecchi i harem

W większości przypadków te dwa określenia skutecznie odstraszają mnie od zainteresowania się pozycją. Inaczej jest jednak w przypadku Monogatari, które ma piękną kreskę, a same postacie kobiece mają tutaj coś ciekawego do przedstawienia. Poczucie humoru jest tutaj bardzo specyficzne, ale nie można powiedzieć, że opiera się tylko na wątkach erotycznych. To miły dodatek, który przedstawia tonę fetyszy w bardzo zabawny sposób. W mojej osobistej opinii jest to bardzo ładne ukazanie erotyki, nie eksponując jednocześnie co chwila nagości i nie sprowadzając kobiet jedynie do posiadaczek cycków, tak jak to często bywa w innych przedstawicielach tego gatunku. Przywołać można tutaj chociażby słynną scenę ze szczoteczką do zębów…

Dialogi

Poza wspomnianymi wcześniej ścianami tekstu w Monogatari sporo do czytania jest w dialogach. Te pisane są tak charakterystycznym stylem, że wypowiedzi potrafią zajmować kilkadziesiąt sekund. Wiele osób twierdzi, że oglądając Monogatari, czują się, jakby czytali książkę. Patrząc na to, jakim językiem pisana jest nowelka – ma to sens. Ma to swój urok, to właśnie dzięki nim potrafię siedzieć wpatrzony w ekran po zakończeniu seansu i rozważać nad usłyszanymi przemyśleniami. Ludzie nie mogą zostać uratowani przez innych. Jedynie oni sami mogą się uratować.

Mitologia

Monogatari znaczy opowieść. Każda z części opowiada o czymś innym, nawiązując w pewien sposób do mitologii japońskiej. Mamy tutaj więc bóstwa czy odniesienia kulturowe charakterystyczne dla Kraju Kwitnącej Wiśni. Nawiązań jest tyle, że aż oglądałem całość po polsku, rezygnując z lepszej jakości obrazu, tak żeby zrozumieć wszystko, bo angielski momentami mnie przerastał. Wątki są bardzo intrygujące, a przede wszystkim różnorodne. Podczas oglądania nie czułem, że ciągle słuchałem o tym samym, jednocześnie widząc, że wątki się ze sobą łączą we wspólną całość. Autor wykonał tutaj fenomenalną robotę, wplatając fantastykę do życia codziennego.

Postacie

Główną siłą tej serii są jednak postacie. Ich wątki często przewijają się przez różne opowieści, pozwalając poznać ich osobowość od odmiennych perspektyw. Nie ma postaci jednoznacznie dobrych i nie ma postaci jednoznacznie złych. Te dobre pokazują swoje gorsze strony, te złe pokazują swoje motywacje. To jest zresztą przesłanie Monogatari, które chcąc przedstawić różne potwory, ukazuje w nich tylko odzwierciedlenia ludzkich pragnień, będąc swego rodzaju metaforą ich zachowań. Aby podkreślić specyficzność tych osobowości, każda opowieść cechuje się innym openingiem, skupiającym się na tej osobie.

Kreska

Wszystko to przedstawione jest w naprawdę ciekawej oprawie. Monogatari ma swój urok, w którym ograniczony budżet przy pierwszej serii spowodował wprowadzenie elementów wyróżniających tę pozycję na tle innych produkcji. Częsta karykatura nadaje wydźwięku niektórym scenom, bawiąc się formą opowiadania historii. Poważne dialogi przedstawione są w przerysowanej formie, dzięki czemu jeszcze bardziej zapadają w pamięć. Moim osobistym faworytem będzie rozmowa w wannie z Nisemonogatari. Połączenie bardzo żartobliwej sceny zahaczającej o elementy ecchi z powagą wątku opisującego mroczny los więzi oplatających głównego protagonistę opowieści.

W jakiej kolejności oglądać Monogatari?

Pomysłów jest kilka. Są zwolennicy oglądania w kolejności wychodzenia anime, a są zwolennicy oglądania chronologicznie według wydarzeń z serii. Kwestią sporną jest miejsce, w którym powinno się obejrzeć Kizumonogatari. Sugerując się nowelkami, powinno się rozpocząć swoją przygodę od Bakemonogatari, a następnie zabrać się za 3 filmy z Kizumonogatari. Jednak w angielskim wydaniu najpierw na rynek trafiło przetłumaczone Kizu. Z kolei w przypadku anime, podczas gdy Bakemonogatari zostało wyemitowane w 2009 roku, to Kizu trafiło do kin dopiero w 2016 roku. Fabularnie jest to prequel do Bake, po którym otrzymujemy jeszcze Nekomonogatari.

Sugerowana przeze mnie kolejność oglądania serii:

  1. Bakemonogatari
  2. Kizumonogatari
  3. Nisemonogatari
  4. Nekomonogatari
  5. Monogatari Series Second Season
  6. Hanamonogatari
  7. Tsukimonogatari
  8. Owarimonogatari part 1
  9. Koyomimonogatari
  10. Owarimonogatari part 2
  11. Zoku Owarimonogatari

Jest to podobna kolejność do tej proponowanej przez autora nowelek, Nisio Isina. Różni się ona jedynie miejscem obejrzenia Koyomimonogatari, które to jest zbiorem krótkich historii z życia Araragiego. Ostatnie 2 odcinki nawiązują jednak do Owarimonogatari, dlatego uważam, że nie warto sobie spoilerować.

Można też wrzucić w inne miejsce Kizumonogatari. Mi sugerowano obejrzenie po Nise i przez to wiele wydarzeń miało wydźwięk tajemniczości gdy jeszcze nie znałem historii Araragiego. Kwestia dyskusyjna według mnie, ale oba rozwiązania są dobre.

Nie byłbym jednak przekonany do oglądania Kizu jako pierwszego. Filmy wyglądają świetnie, więc przejście na bardzo ograniczone wizualnie Bakemonogatari może zaboleć. Nie ma też sensu oglądać wtedy gdy wyszło anime, czyli między Owarimonogatari, a Koyomimonogatari. Premiera filmu miała spore opóźnienie i tylko dlatego opowieść ta trafiła do widzów tak późno.

Dlatego też pamiętajcie by dać szansę Monogatari.

Seria ta jest na tyle specyficzna, że niekoniecznie musi wam przypaść do gustu i nie ma w tym nic złego. Uważam natomiast, że każdy powinien dać jej szansę. Bakemonogatari wygląda mocno średnio, chociaż ma swój urok. Można też spróbować serii dzięki cudownie wydanej mandze od Studia JG, jednak na razie pokrywa ona tylko Bakemonogatari. Polecam ponieważ, to jedna z najbliższych memu sercu pozycji.